czwartek, 12 lutego 2015

Wyspa skazańców - Stig Dagerman

Tytuł: Wyspa skazańców
Tytuł oryginału: De dömdas ö
Autor: Stig Dagerman
tłumaczenie: Anna Topczewska
wydawnictwo: PIW
data wydania: 7 września 2010
ISBN: 9788306032765
liczba stron: 294
kategoria: literatura współczesna
okładka: miękka


Stig Dagerman stworzył "Wyspę skazańców" mając zaledwie 23 lata. Osiem lat później popełnił samobójstwo. Nigdy wcześniej o nim nie słyszałam. Przyznam się, że zaintrygował mnie tytuł książki. To powieść, która oscyluje wokół losów siedmiu rozbitków, którzy czekają na nieuniknioną śmierć na bezludnej wyspie zamieszkałej przez niewidome mewy i hordy legwanów. Można natknąć się także na dziwne ryby. Brzmi ciekawie?

Utwór jest pełen surrealistycznych obrazów. Ciemnych, smutnych, autodestrukcyjnych. Autor podjął się tu próby badania kwestii psychologicznych i filozoficznych człowieka. Nakreślił umysł faszystowskiego przywódcy i ślepo posłusznego żołnierza. Mimo stanięcia oko w oko z beznadziejnością sytuacji nie ginie wiara w konieczność wyboru przywódcy i postępowania według określonych wartości. Pierwsze 7 podrozdziałów dostarcza przebłysków z życia rozbitków. Poprzez to Dagerman dostarcza cech do porównywania świata "wyspy" i zewnętrznego. Druga część książki ukazuje oczekiwanie naszych bohaterów na nieuchronny koniec. Autor dodatkowo dopatruje się połączeń pomiędzy ludźmi i zwierzętami. Wszystkie te elementy tworzą niecodzienną lekturę.

Powieść Dagermana penetruje mroczne obszary duszy. Powiem więcej - prześladuje. Analizuje niepokój, izolację i rozpacz. Można ją nazwać alegorią stanu współczesnego człowieka. Wyspa może być postrzegana jako obraz strachu. Utwór dotyka także problemów egzystencjalnych oraz przedstawia ideały polityczne reprezentowane przez bohaterów. Ukazuje samotność i trudność w zdobyciu poczucia wolności osobistej, bez jednoczesnej ingerencji w wolność innych. Muszę przyznać, że całość wywoływała we mnie niejednokrotnie uczucie klaustrofobii. Chociaż fabuła osadzona została na wyspie, na otwartej przestrzeni, nie ma niestety drogi ucieczki.

"Wyspa skazańców" to także chłodny obraz terroru, winy i odkrywania piękna w cieniu niepokojów pokolenia powojennej ery nuklearnej. To świat pozbawiony nadziei. Bardzo spodobało mi się pomieszanie różnych perspektyw tego samego zdarzenia. Niestety obsesyjne myśli depresyjne, momentami robiły się odrobinę męczące. Można także potraktować tą powieść jako nowe spojrzenie na świat. Lektura mocno kontrowersyjna. Opinie na jej temat, na które się natknęłam, wahają się od bardzo pochlebnych do lekceważących.

Styl Dagermana trochę przypomina prozę Williama Faulknera, a symbolika - utwory Franza Kafki. Język jest żywy, dopracowany. Autor mówi tu obrazami i metaforami. Słownictwo czasem przypomina to używane w XIX-wiecznej poezji i dlatego może okazać się trochę mniej zrozumiałe. Narracja jest ograniczona do minimum. Książka została napisana bardzo szybko. Ostatnie 60 stron powstało w ciągu jednej nocy. A jednak to historia pełna energii, determinacji i humoru. Ponadczasowa podróż. Makabryczna. Wywarła na mnie silne wrażenie.

10 komentarzy :

  1. Oglądałam film o takim tytule i myślałam, że to może to samo, ale jednak nie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tytuł na pewno sobie zapiszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyspa skazańców, kojarzy misie tylko z książką Dennisa Lehane'a. A o tym autorze jeszcze nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Magda Charczuk5 marca 2015 08:51

    Z jednej strony ogromnie ciekawi a z drugiej niektóre elementy mnie odstraszają. Niemniej jednak będę miała ten tytuł na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi intrygująco. Pierwszy raz słyszę o tym autorze, ale naprawdę mnie zaciekawił. Będę pamiętać o tym tytule :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie tytuł również zaintrygował. Z chęcią przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Na pewno nie czytałam nic podobnego, brzmi interesująco.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mnie zachęciłaś ta recenzją.

    OdpowiedzUsuń
  9. Faktycznie. Nie wiedziałam, że jest taki film...

    OdpowiedzUsuń